Typowy Sapek: każe swoim postaciom używać łaciny i francuskiego i wspominać teorię ewolucji. Skoro już się rozpędził, może tak napisałby coś dziejącego się w czasach kiedy 'wśród czarodziejów pleniła się mizoginia i moda na męskie przyjaźnie, które nader często zamieniały się w coś więcej, a nawet dużo więcej.' Pozwólcie dziewczynie marzyć!
Trochę zabawa stylem i pomysłami Roberta Howarda, ale Kane jest o wiele fajniejszy od Conana: niemoralny, nihilistyczny, cyniczny. Plus dość makabryczne (i emocjonujące!) przygody, plus miecz i magia, i to wszystko wcale nie jest źle napisane. Klasyczne fantasy *wzdycha z rozmarzeniem*
'Obcy...' wywoływał może kontrowersje w latach sześćdziesiątych, ale od tego czasu zestarzał się koszmarnie, i tak jak nie jestem w stanie oglądać serialu 'Mad Men', tak samo miałam ochotę wywalić tę, za przeproszeniem, biblię hipisów, za okno. Seksualizacja i infantylizacja kobiet (równie dobrze mogłyby to być dmuchane lalki, ale faceci są tak samo dwuwymiarowi, nie obawiajcie się), pompatyczne przegadanie, wątpliwe poczucie humoru, teorie Heinleina dotyczące wszystkiego i niczego, dłużyzny i dlaczego-nic-się-nie-dzieje. Z drugiej strony pomysł był wspaniały. Biedny Mike, trafił na Ziemię i spotykał samych dupków, aż w końcu sam stał się jednym z nich. Dodatkowe punkty za masę babskiego homoerotyzmu - faceci oczywiście nigdy się nie dotykają, to byłoby pedalskie. Wolna miłość! I łamanie tabu. Don Draper mógłby czytać 'Obcego...' do poduszki. Nienawidzę lat sześćdziesiątych.
'Młody' Cioran irytuje mnie tak jak niektórzy znajomi ze studiów, w których sekretnie się podkochuję. Skoro świat jest tak beznadziejnym, bezsensownym miejscem, a życie tak bezsensownym stanem, jaki sens ma narzekanie na nie? Nawet takie ładne narzekanie. Podobały mi się momenty w których przechodzi od użalania się nad sobą do całkowitego nihilizmu, nie podobała mi się szczeniacka mizoginia i powtarzanie tego samego w każdy możliwy sposób. Nie rób scen, Emil.
O Strażnikach zostało już chyba powiedziane wszystko co było można i więcej, i wiele razy. I wszyscy, którzy się nimi zachwycali i którzy polecali, i którzy wypisywali rzeczy w stylu 'powieść graficzna wszech czasów' i wciskali ich na listy stu najlepszych tych czy owych mieli rację, bo Strażnicy są wszystkim tym i więcej. Sorry, Komediancie, gra skończona.
Spłaszczenie i zbanalnienie powieści Prousta przez wyciągnięcie z niej wniosków, które można było równie dobrze wyciągnąć z paru (wielu) innych powieści. No, nie wiem, nawet mnie to nie zirytowało, bo nigdzie nie było tam nieprawdy, tylko same truizmy i klisze. Lepiej porozmawiać o Prouście z kimś bystrym.
Z jednej strony można się setnie ubawić, z drugiej strony wiem dobrze, że nic już nigdy nie będzie takie samo. Tym bardziej ja.
Po prostu podręcznik, tyle tylko, że trochę już przestarzały. Ale z drugiej strony, jak odświeżające jest zobaczyć Chomsky'ego potraktowanego jednym czy dwoma zdawkowymi zdaniami! (gorzej kiedy trzeba się tego uczyć)
Ja: Roberto Saviano Włoch z Neapolu: w każdym kraju są źli ludzie Moja kawa, twoja kawa. Taka rozmowa.
Znacie hipotezę Sapira-Whorfa, według której język, którego dana osoba używa, wpływa na jej sposób myślenia? Skoro nie zna się danego słowa, niemożliwe jest wyobrażenie sobie konceptu który za nim stoi. No dobra, teoria S-W to tylko teoria, ale jaka wspaniała baza dla powieści science-fiction. Akcja jest trochę chaotyczna, wyobrażenia o technologii trochę przestarzałe - ale D. miał mnóstwo ciekawych pomysłów i nie chcę psuć przyszłemu czytelnikowi przyjemności ich odkrywania. Główna bohaterka jest poetką i w 'Babel 17' jest cała masa poezji, od onirycznych opisów po eksperymenty z językiem (jak wytłumaczyć komuś koncept 'ja'? czy można myśleć nie używając słów? czy można myśleć samymi formami, bez stojącego za nimi konceptu?) - 'prowokujące do myślenia' to trochę wytarty slogan, ale bogowie wiedzą ile razy podczas czytania musiałam zamknąć książkę żeby zastanowić się nad sobą i nad światem.
Nawet lubiłam Paula, zwłaszcza za tę refleksję w pewnym momencie, że czy już na zawsze zostanie przysłowiowym pedałem. U Ellisa nie liczy się forma ani treść tylko, tak jakby, przekaz. Ale co mnie może obchodzić TEN akurat przekaz? Że rozpuszczone, bogate, naćpane Amerykańce pod koniec lat osiemdziesiątych obijają się na studiach? A więc to tak! Jedyne interesujące dwa momenty: kiedy któryś z narratorów wspominał o grupie studentów języków klasycznych, którzy: a) nie są na imprezie, ponieważ zapewne składają ofiary z farmerów albo odprawiają inne pogańskie rytuały, b) są na imprezie, ale stoją gdzieś obok i wyglądają jak grabarze. Bo później była 'Tajemna historia' Donny Tartt. (a jednak przeczytałam tę książkę do końca i miałam chwilę refleksji, więc fenomen chyba nie aż tak bezpodstawny. No i ten cały Ian Somerhalder w filmie)
Do czego mam porównać przyjemność płynącą z czytania tej książki? Do masturbacji która nie kończy się orgazmem tylko zaśnięciem z ręką w gaciach, albo do długiego użalania się i rozczulania nad sobą. Domyślam się, że co bardziej wyrafinowane i mające trochę dystansu do samego siebie osoby wzdrygają się przed przyjemnościami tego rodzaju. Pewnie nie lubią też pretensjonalnych, dość płytkich bohaterów, niemal nieistniejącej fabuły. Ale chyba właśnie to najbardziej mi się podobało: to, że wszystko i wszyscy byli za piękni. Jak sztuczne kwiaty. Okropieństwo, ale...
Jakaś taka niekonsystencja w tym wszystkim. Raczej wycinek z autobiografii Kępińskiego, postaci zresztą średnio ciekawej; dużo o szkole, przyjaciołach, znajomych. Gombrowicz jakby przypadkowo i zawsze na uboczu. Poza tym wywlekanie wszystkich śmieszności, słabości, kompleksów G. i ustawiczne podkreślanie, jakim to autor był zdrowym i normalnym młodzieńcem w porównaniu. A z drugiej strony przedstawia się K. jako co najmniej współautor Pamiętnika i Ferdydurke. Dowód na to, że trudno było Gombrowicza zrozumieć nawet najbliższym albo raczej tym, którzy się za najbliższych uważali. Warto przeczytać ze względu na "prawdziwe fakty". Amatorskiej psychoanalizie stanowcze nie...
Moja ulubiona książka to Wielki Gatsby, bo to jedyna książka którą w życiu przeczytałem. Za jakie grzechy?