Nawet lubiłam Paula, zwłaszcza za tę refleksję w pewnym momencie, że czy już na zawsze zostanie przysłowiowym pedałem. U Ellisa nie liczy się forma ani treść tylko, tak jakby, przekaz. Ale co mnie może obchodzić TEN akurat przekaz? Że rozpuszczone, bogate, naćpane Amerykańce pod koniec lat osiemdziesiątych obijają się na studiach? A więc to tak! Jedyne interesujące dwa momenty: kiedy któryś z narratorów wspominał o grupie studentów języków klasycznych, którzy: a) nie są na imprezie, ponieważ zapewne składają ofiary z farmerów albo odprawiają inne pogańskie rytuały, b) są na imprezie, ale stoją gdzieś obok i wyglądają jak grabarze. Bo później była 'Tajemna historia' Donny Tartt. (a jednak przeczytałam tę książkę do końca i miałam chwilę refleksji, więc fenomen chyba nie aż tak bezpodstawny. No i ten cały Ian Somerhalder w filmie)