Jakaś taka niekonsystencja w tym wszystkim. Raczej wycinek z autobiografii Kępińskiego, postaci zresztą średnio ciekawej; dużo o szkole, przyjaciołach, znajomych. Gombrowicz jakby przypadkowo i zawsze na uboczu. Poza tym wywlekanie wszystkich śmieszności, słabości, kompleksów G. i ustawiczne podkreślanie, jakim to autor był zdrowym i normalnym młodzieńcem w porównaniu. A z drugiej strony przedstawia się K. jako co najmniej współautor Pamiętnika i Ferdydurke. Dowód na to, że trudno było Gombrowicza zrozumieć nawet najbliższym albo raczej tym, którzy się za najbliższych uważali. Warto przeczytać ze względu na "prawdziwe fakty". Amatorskiej psychoanalizie stanowcze nie...